21 sierpnia Ethel Caterham, najstarsza mieszkanka Wielkiej Brytanii i najstarsza żyjąca osoba na świecie, obchodzi swoje 117. urodziny

Alina Otter
W Polsce trudno wyobrazić sobie urodziny bez głośnego „Sto lat!”. Tego właśnie tradycyjnie życzymy solenizantom — stu lat życia, zdrowia i szczęścia.
Ale co zaśpiewać komuś, kto właśnie kończy… 117 lat?
Dziś Ethel Caterham, najstarsza żyjąca osoba na świecie, obchodzi swoje 117. urodziny. Urodziła się w 1909 roku, trzy lata przed zatonięciem „Titanica”, i przez swoje życie była świadkiem panowania aż sześciu brytyjskich monarchów — od Edwarda VII po Karola III.
Przyszła na świat w epoce lokomotyw parowych, a dziś żyje w świecie sztucznej inteligencji. Przeżyła dwie wojny światowe i rewolucję technologiczną, o której w czasach jej dzieciństwa nikt nie mógł nawet marzyć.
„Sto lat!”? W jej przypadku ta piosenka najwyraźniej już dawno przestała wystarczać.
Życie, którym można byłoby obdzielić kilka biografii
Za imponującą liczbą 117 lat kryje się przede wszystkim niezwykłe, pełne wydarzeń życie.
Mając zaledwie 18 lat, Ethel samotnie wyruszyła statkiem do Indii, gdzie przez kilka lat pracowała jako niania. Później poznała swojego przyszłego męża — oficera brytyjskiej armii. Razem mieszkali między innymi w Hongkongu i Gibraltarze, wychowali dwie córki.
Obie córki niestety zmarły przed Ethel. Dziś jej rodzinę tworzą trzy wnuczki i pięcioro prawnuków. Przeżywszy 117 lat, Ethel była świadkiem nie tylko wielkich zmian na świecie, ale także kilku pokoleń własnej rodziny.
Samochód prowadziła aż do 97. roku życia.
I choć dla większości ludzi sama liczba 117 brzmi niemal niewiarygodnie, o wiele ciekawsze jest chyba to, ile życia zmieściło się w tych wszystkich latach.
Siedemnaście kartek od monarchów
W Wielkiej Brytanii istnieje piękna tradycja: osoby, które ukończyły 100 lat, otrzymują urodzinowe gratulacje od monarchy.
Ethel zna ją wyjątkowo dobrze. W jej przypadku liczba takich kartek zdążyła już urosnąć do 17.
Każda kolejna jest więc nie tylko miłym gestem, ale także małym znakiem kolejnego roku życia — roku, który dla większości z nas sam w sobie byłby już czymś niezwykłym.
Nie kłócić się i robić to, co daje radość
A jaki jest sekret tak długiego życia?
Odpowiedź Ethel jest zaskakująco prosta. Nie warto tracić energii na spory i kłótnie. Trzeba przyjmować życie takim, jakie jest, i robić to, co przynosi nam radość.
Może właśnie w tej prostocie kryje się coś ważnego. Nie zawsze mamy wpływ na to, co wydarza się wokół nas. Mamy jednak wpływ na to, czy będziemy nieustannie walczyć ze światem, czy spróbujemy znaleźć w nim miejsce dla zwykłej, codziennej radości.
W wieku 117 lat życie nadal potrafi zaskakiwać
W ostatnim czasie Ethel spotkała się z królem Karolem III, a także miała okazję poznać… lamę.
I to chyba jedna z najbardziej uroczych rzeczy w jej historii: nawet mając 117 lat, wciąż można przeżyć coś po raz pierwszy.
Być może właśnie dlatego historia Ethel Caterham jest czymś więcej niż opowieścią o rekordzie i niezwykłej liczbie lat.
Za tymi 117 latami kryje się przecież całe życie: dzieciństwo w świecie, którego już nie ma, dalekie podróże, miłość, rodzina, straty, spotkania i tysiące zwyczajnych dni.
A dla nas wszystkich jest to również delikatne przypomnienie, by słuchać ludzi starszych od siebie i pytać ich o wspomnienia. Bo razem z każdym człowiekiem odchodzi kiedyś nie tylko jego osobista historia, lecz także mały fragment świata, którego już nikt inny nie będzie mógł nam opowiedzieć.
![]()


