Święto Trzech Króli – dzień objawienia i sensów

6 stycznia to dzień, w którym chrześcijaństwo opowiada o spotkaniu świata z Tajemnicą — poprzez drogę, dary i rozpoznanie sensu

Alina Otter

Dziś Boże Narodzenie kojarzymy z wieczorem 24 grudnia i dniem 25 grudnia, ale przez pierwsze wieki chrześcijaństwa było inaczej. Do IV wieku narodziny Chrystusa obchodzono właśnie 6 stycznia, w dniu, który dziś nazywamy Świętem Trzech Króli, czyli Objawieniem Pańskim.

Dopiero z czasem Kościół zachodni przeniósł świętowanie narodzin Jezusa na 25 grudnia. Wiązało się to między innymi z chrystianizacją rzymskich świąt światła i przesilenia zimowego. Mimo tej zmiany 6 stycznia na długo zachował wyjątkowy charakter — jako dzień objawienia się Chrystusa całemu światu.

Skoro był to dzień objawienia, musiał też być dniem drogi i spotkania.

Trzej Królowie – przybysze z daleka

Ewangelia mówi o mędrcach ze Wschodu. Tradycja chrześcijańska widzi w nich Trzech Króli, którzy przybyli z różnych stron świata. Symbolicznie reprezentują trzy części ówczesnego świata — Azję, Afrykę i Europę. Nie należeli do narodu Izraela, byli poganami, ludźmi spoza biblijnej wspólnoty.

Ich obecność ma głęboki sens: to znak, że narodzony Chrystus objawia się nie jednemu narodowi, lecz całej ludzkości. Droga, którą przebyli, była nie tylko podróżą geograficzną, ale też duchową — drogą rozpoznania.

Najważniejszym językiem tego rozpoznania stały się dary.

Złoto – uznanie Króla

Złoto było w starożytności metalem królewskim, symbolem najwyższej władzy, bogactwa i godności. Składając ten dar, Mędrcy uznali w Dziecięciu Króla — nie ziemskiego i politycznego, lecz Króla Niebieskiego, zapowiadanego w proroctwach jako Mesjasz.
Złoto było także znakiem uznania najwyższej władzy. Ofiarowanie go oznaczało symboliczne złożenie hołdu Temu, którego uznano za Władcę. Jako metal czysty i niepodlegający zniszczeniu, złoto stało się również obrazem wieczności i niezniszczalności Królestwa Chrystusa.
Jednak królewska godność nie była jedynym wymiarem tego objawienia.

Kadzidło – znak boskości i modlitwy

Kadzidło to drogocenna aromatyczna żywica drzewa boswellii, używana w świątyniach podczas modlitwy. Jego dym, unoszący się ku górze, od wieków symbolizował modlitwę wznoszącą się do Boga.
Ten dar był wyznaniem, że Jezus jest nie tylko Królem, ale Bogiem i Najwyższym Kapłanem. Kadzidło wskazywało na Jego boską naturę oraz na szczególną rolę pośrednika między niebem a ziemią. W tym geście Mędrcy uznali w Nim Tego, który łączy świat ludzki z Boskim.
A jednak historia nie kończy się na chwale.

Mirra – zapowiedź cierpienia

Mirra (smirna) była cenną żywicą i olejkiem używanym w starożytności do namaszczania ciał zmarłych, by spowolnić ich rozkład. To dar najbardziej przejmujący i proroczy.
Wskazywał na ludzką naturę Chrystusa, na Jego przyszłe cierpienie, śmierć i pogrzeb. Zapowiadał drogę krzyża i ofiary, którą miał złożyć za ludzi. Ewangelia wspomina, że później mirra została użyta do namaszczenia ciała Jezusa przed złożeniem do grobu.
Ten dar mówił jasno: narodzony Mesjasz przyszedł nie tylko, by królować, ale także, by cierpieć i umrzeć.

Trzy dary – jedna historia

Złoto, kadzidło i mirra razem tworzą pełną opowieść. Ukazują potrójne posłannictwo Mesjasza: jako Króla, Boga i Cierpiącego Sługę. W trzech darach zawarta jest cała historia zbawienia — od Wcielenia, przez służbę, aż po ofiarę. Ich złożenie przez pogan stało się znakiem, że Chrystus został uznany przez wszystkie narody. W tradycji chrześcijańskiej dary Mędrców stały się też obrazem ludzkiego daru dla Boga: tego, co najcenniejsze, modlitwy i gotowości do ofiary. Z tych znaczeń wyrastały proste, domowe gesty.

Drzwi, kreda i cichy znak nadziei

W polskiej tradycji Święto Trzech Króli łączy się z poświęconą kredą i znakiem na drzwiach domu. Napis K+M+B lub C+M+B (Christus Mansionem Benedicat) wyrażał prośbę o błogosławieństwo dla domowników na cały nadchodzący rok. To dzień spokojny, pozbawiony pośpiechu Wigilii. Dzień, który domyka czas Bożego Narodzenia i wprowadza ciszę. Poza Polską ta cisza bywa jeszcze głębsza.

Święto w zwykłym dniu roboczym

W Estonii 6 stycznia nie jest dniem wolnym od pracy. Dla polskich rodzin oznacza to, że Święto Trzech Króli przeżywane jest skromniej, często bez zewnętrznych znaków i bez zatrzymania codziennego rytmu. Pozostaje jednak sens i pamięć. Dla Polonii w Estonii Święto Trzech Króli jest przede wszystkim świętem przekazywanym dalej — w rozmowach z dziećmi, w znakach wyniesionych z rodzinnego domu, w opowieści o drodze, darach i znaczeniu. Nawet jeśli trzeba iść do pracy, tradycja trwa. Cicho, ale wiernie.

 

Przewijanie do góry